Translate

środa, 15 listopada 2017

ROZDZIAŁ 1

 Więc o to pierwszy rozdział opowiadania. Przepraszam, że o tak późnej porze, ale kompletnie zapomniałam o wstawieniu rozdziału na bloga Wiem, że nie powala długością i mało się tu dzieje, ale to dopiero pierwszy rozdział i chciałam tu przedstawić po prostu codzienne życie Draco jak i codzienne życie Miony. Jest to także główne wprowadzenie do spotkania głównych bohaterów, bo przez ten festiwal dużo się zmieni, no ale nie przedłużam dalej i serdecznie zapraszam na rozdział!!!
__________________________________________________________________________________

Zwyczajne szare zimowe popołudnie. Z nieba spadają błękitne i malutkie płatki śniegu. Każdy zupełnie inny od drugiego. Niby zwykłe płatki śniegu, a jednak nadzwyczajne. To zupełnie tak jak człowiek, z pozoru zwykła postać nie wyróżniająca się z tłumu, a jednak przy bliższym spotkaniu staje się ciekawsza, nabiera barw. Każdy człowiek ma w sobie coś zupełnie innego, coś niezwykłego, niepowtarzalnego.
Wracała do domu późnym popołudniem po kolejnej nieudanej rozmowie o pracę. Skręciła w londyńską małą uliczkę na której znajdował się jej dom, jej i Rona. Światło było zgaszone, Ron pewnie jeszcze w pracy. Odkąd dostał awans więcej pracuje co za tym idzie wraca później do domu. Weszła do pustego ciemnego domu, zapaliła światło. Nie zdążyła usiąść na krześle w kuchni, ponieważ w salonie zaczął rozbrzmiewać dźwięk dzwoniącego telefonu, szybko odebrała.
-Halo?
-Miona? Wreszcie, ile można do ciebie dzwonić?
-Nie było mnie w domu a komórkę zostawiłam w salonie. Tak w ogóle to cześć Ginny!
-Cześć! Może wpadniesz do nas z Ronem jutro na obiad?
-Z tego co pamiętam to Ron ma jutro wolne więc jasne że wpadniemy, o której?
-O 12:00. Co u ciebie słychać? Dawno się nie odzywałaś.
-Przepraszam, ale ostatni nie mam czasu. Szukam pracy, ale jakoś słabo mi to idzie.
-Jak to? Z takimi wynikami z egzaminów końcowych nie chcą cię nigdzie przyjąć?
-Nie o to chodzi. Chodzi o to, że nikt nie patrzy na moje osiągnięcia naukowe, nawet nie zerkną okiem na moje wyniki z OWUTEMÓW, wystarczy im to, że jestem tą słynną Granger, przyjaciółką złotego chłopca.
-Nie rozumiem cię, to tak źle?
-Nie po to pracowałam tak ciężko aby osiągnąć takie wyniki naukowe, aby teraz wystarczyło to że przyjaźnie się z Harrym!
-Nadal cię nie rozumiem, ale to jutro pogadamy, muszę kończyć Harry wrócił z pracy papa!
-To do jutra pa!
Nikt jej nigdy nie rozumiał. Nie chciała dostać się do jakiejś zwykłej pracy, kiedyś chciała być magomedykiem, ale teraz jest to niemożliwe, i tak rzadko kiedy widzi się z Ronem a pracując w św.Mungu, nie widzieliby się praktycznie wcale. Poza tym Ron nie zgadza się aby ona pracowała tam, ogólnie wolałby jakby w ogóle nie pracowała aby zostało tak jak jest, on dużo zarabia, wystarczy na utrzymanie ich dwoje i jeszcze dużo zostaje. Oświadczył jej się dwa lata temu, a oni nawet nie zaczęli planować tego ślubu. Kocha go bardzo ale z dnia na dzień oddalają się od siebie. Z rozmyślań wyrwał ją dźwięk zamykanych drzwi. Ron wrócił z pracy.
-Hej skarbie! Wróciłem już. Przepraszam, że tak późno ale coś mi w pracy wyskoczyło i musiałem zostać dłużej, ale za to jutro mam cały dzień wolny!
-Cieszę się! Zostaliśmy zaproszeni do Potterów na obiad.
Tak Harry i Ginny pobrali się jakiś rok temu. Mają synka o imieniu James. Po ojcu Harrego.
-To wspaniale dawno się nie widzieliśmy z nimi. Co dzisiaj robiłaś?
-Byłam na rozmowie o pracę.
-I jak?
-Jak zwykle.
-Skarbie daj sobie spokój. Czy nie jest dobrze tak jak jest?
-Wiedziałam, że mnie nie zrozumiesz. Ja też chcę pracować, nie chcę całe dnie siedzieć w domu.
-Spójrz na Potterów, Ginny nie pracuje.
-Ale Potterowie w porównaniu do nas mają dziecko. A my? My nawet nie mamy ślubu ze sobą.
-Przecież wiesz, że cię kocham. Naprawdę potrzebny ci ślub jako dowód?
-Wiem, przepraszam. Ja po prostu też chcę mieć rodzinę. Chcę mieć dzieci.
-Ja nie jestem jeszcze gotowy na to, Mionka słuchaj mamy dopiero po 20 lat, nie uważasz, że to za wcześnie? W przyszłośći też chciałbym być tatą, ale nie teraz. A co do ślubu wydaję mi się, że na razie nie mamy na to czasu.
-Może i masz racje.
-Dobra ja lecę wziąć  prysznic.
Wcale tak nie myślała, może i za wcześnie jest na dziecko ale co do ślubu to jak zwykle nie ma czasu na nic nigdy. Nie zdziwiłaby się jakby nagle jutro dostał telefon, że jednak musi przyjść do pracy. Jutrzejszy dzień to będzie pierwszy spędzony razem dzień od wielu miesięcy.

~~3H PÓŻNIEJ~~

Weszła do sypialni, Ron leżał na łóżku.
-Już się położyłeś?
-Tak, jestem zmęczony całym dniem w pracy.
Usiadła na rogu łóżku. Ron podniósł się do pozycji siedzącej. Podniósł jej podbródek i delikatnie ucałował malinowe wargi. Następnie przeniósł swe pocałunki na szyje kobiety.
-Ron muszę cię o coś zapytać.
-Tak?- spytał dalej muskając wargami ciało dziewczyny.
-Ron, ja mówię poważnie!- odsunęła się podnosząc głos.
-No więc o co chodzi?
-Bo wiesz tak sobie pomyślałam, że może poszłabym pracować w szpitalu św.Munga?
-Hermiona, rozmawialiśmy o tym i dobrze wiesz co sądze na temat pracy magomedyka.
-Ale Ron, ja odkąd pamiętam chciałam być magomedykiem!
-A ja chciałem gwiazdkę z nieba, i co? 
-Słuchaj ja nie żartuje.
-Ja też nie, nie będziesz pracować w św.Mungu i już.
-Dobrze odpuszczę ale tylko wtedy kiedy podasz mi jeden konkretny powód czemu nie mogę tam pracować.
-Bo nie!
-Wiesz co, z tobą nie da się normalnie rozmawiać!
Wyszła z pokoju wściekła. Kolejna kłótnia, znów ją zawiódł. Od paru lat zastanawia się co mu tak bardzo przeszkadza w tym zawodzie. No cóż nawyraźniej po prostu nie chce aby pracowała gdziekolwiek i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że w Mungu przyjmą ją ze względu na wyniki, bo tam nie ważna jest sława tylko umiejętności.
Zeszła na dół i położyła się spać w salonie na kanapie. Szybko zasnęła.

---------------------- --------------------------- ----------------------- ------------------------ ----------------------

Zatłoczony Londyn. Ludzie, którzy wiecznie gdzieś pędzą, najczęściej są to osoby śpieszące się do pracy. Wśród nich można dostrzec wysokiego blondwłosego arystokratę, pędzącego do pracy.
-Dzień dobry, panie Malfoy.- przywitała go recepcjonistka hotelu jak tylko wszedł do budynku.
-Cześć.
-Jak miął panu dzień?
-Nie mam czasu. Jestem umówiona. Niedługo przyjdzie tu taki facet, pokieruj go do mojego biura.
-Jak mam go rozpoznać?
-Kurdupel, brzydki i łysy. Rozpoznasz bez problemu.
Udał się wprost do biura, mijając swe pracownice, które za każdym razem śliniły się na widok swego szefa. Ten oczywiście miał gdzieś to, że się w nim bujają. Nie wykorzystał ich nawet na jedną noc, ponieważ miał żelazną zasadę: żadnych bliższych zbliżeń ze swoimi pracownicami. Czekał pół godziny na tego jak on to nazwał "kurdupla".
-Witam, Martin Crevins.- przedstawił się swym grubym głosem.
-Draco Malfoy. Ma pan 30 minut spóźnienia.
-Bardzo przepraszam. Wie pan dziś jest spory ruch.
-Nie obchodzi mnie to. Co to za propozycja jaką pan chce mi przestawić?
-A więc tak jestem przedstawicielem oddziału dziecięcego w szpitalu Św.Munga, oboje wiemy, że jest pan jednym z najbogatszych i najbardziej pływowym człowiekiem w Anglii, jak i nie w Europie.
-Racja. I co w związku z tym?
-Co roku w szpitalu, a dokładnie na terenie szpitala organizowany jest festiwal charytatywny, na którym zbieramy pieniądze dla tych dzieci. Wie pan dzieciaki śpiewają, tańczą, pokazują swoje talenty. I chciałbym się pana spytać czy nie chciałby nam pan pomóc. Zostać sponsorem festiwalu, zorganizowanie takiej uroczystości trochę kosztuje a pan ma na to pieniądze. Poza tym sama pana obecność sprowadzi na festiwal więcej osób.
-Aha... Czyli rozumiem, że mam inwestować w jakich głupi festiwal i nic z tego nie będę miał?
-No wie pan to festiwal charytatywny, tu chodzi o szczęście dzieci.
-Czy to wszystko?
-No tak. To jaka jest pana odpowiedź?
-Moja odpowiedź brzmi: NIE! I proszę mi więcej nie marnować czasu takimi głupotami! Żegnam!
-Przepraszam za zabranie pana cennego czasu. Do zobaczenia.
Tak taki właśnie był pan Malfoy. Arogancki i zapatrzony w siebie, jednak gdzieś na dnie było odrobinę empatii i współczucia.
Siedział spokojnie przy biurku myśląc o tym całym festiwalu. Pamiętał jak to on był mały, dzieciństwo miał okropne, ojciec, który od małego wpajał mu, że warto służył Voldemortowi i matka, która bardzo rzadko z nim rozmawiała bo bała się coś źle powiedzieć. On wtedy po prostu potrzebował odrobinę uwagi i miłości, zupełnie tak jak te biedne dzieci. A poza tym biorąc udział w takim wydarzeniu zyska na sławie. Wybrał w swoim telefonie numer do Crevinsa.
-Pan Malfoy? Nie sądziłem, że będziemy mieli okazję jeszcze porozmawiać.
-Tak to ja. Chciałbym pana bardzo przeprosić za moje zachowanie, zmieniłem zdanie chciałbym pomóc tym dzieciom.
-Co pana przekonało?
-To, że ja jednak też na tym zyskam. Taki festiwal może być wspaniałą reklamą dla moich hoteli.
-A co jeśli ja już pana nie potrzebuje?
-Beze mnie ten festiwal się nie odbędzie, dobrze pan o tym wie. Nie macie wystarczających środków na takie imprezy.
-No cóż w takim razie nie mamy wyjścia. Jeśli mógłby pan wpaść do mnie w poniedziałek to byśmy zrobili zebranie organizatorów festiwalu.
-Będę w poniedziałek w południe. Do widzenia.
Czy zyskanie na sławie było głównym powodem dla którego Malfoy się zgodził? Tak, brał ten powód pod uwagę ale głównie zgodził się dlatego, że po przemyślaniu tego wszystkiego zrobiło mu się po prostu szkoda tych dzieci. Czyli pan Malfoy ma jednak gdzieś tam głęboko ukryte serce.
Siedział spokojnie przy biurku wypełniając dokumenty gdy usłyszał pukanie do drzwi.
-Panie Malfoy, dzwoni pan Zabini i pyta  pan do niego przyszedł po pracy jutro.
-Przekaż, że wpadnę do niego dzisiaj za godzinę.


















4 komentarze:

  1. Witaj.
    Od dawna nic nie komentowałam, dlatego wybacz, jeśli mój komentarz będzie nieco chaotyczny.
    Pod względem pisowni nie było źle. Umknęło ci kilka przecinków, ale większych błędów nie przyuważyłam. Mam za to zastrzeżenie co do dialogów. Przede wszystkim, powinno się je zaczynać od tzw. pauzy dialogowej, a nie dywizu, którego używasz ty. Po myślniku stawiamy spację, a przed nim (na końcu zdania) nie dodajemy kropki, jeśli dalej opisywana jest czynność. Przykładowo, zamiast:
    "-Witam, Martin Crevins.- przedstawił się swym grubym głosem."
    Powinno być:
    "— Witam, Martin Crevins — przedstawił się swym grubym głosem."
    Co do treści, to bardzo spodobało mi się to, że Hermiona jest taka... Hermionowata. Ma ambicje i oburza się, gdy ktoś ignoruje jej osiągnięcia i z góry daje fory tylko dlatego, że jest przyjaciółką słynnego Harry'ego Pottera. Z kolei jej rozmowa z Ginny wydaje mi się zbyt dziecinna, tym bardziej, że obie są pełnoletnimi, dorosłymi kobietami, a rozmawiają jak małe dziewczynki.
    Kolejnym punktem, na który muszę zwrócić uwagę, jest kłótnia Hermiony z Ronem. Po jej przeczytaniu obawiam się, że pójdziesz według bardzo utartego schematu i dalsze wydarzenia potoczą się tak: Hermiona bezustannie kłóci się z Ronem, w międzyczasie poznaje Draco, a on ją przeprasza za wszelkie krzywdy, które jej wyrządził. Ona zrywa z Ronem, Malfoy ją pociesza i nagle Hermiona i Draco zakochują się w sobie, a wtedy na scenę wraca zazdrosny, obrażający pannę Wiem-To-Wszystko i starający się do niej wrócić Ron. Mimo to, ona wybiera Draco i happy end.
    Mam szczerą nadzieję, że tak się nie stanie, gdyż ten schemat jest już utarty i mówiąc wprost, nudny.
    O Malfoyu za wiele powiedzieć nie mogę, bo i niewiele go w tym rozdziale było, ale już w tym momencie dostrzegam kolejny schemat: mega przystojny i bogaty właściciel sieci hoteli, w dodatku poważany przez społeczeństwo. I to rok/dwa po wojnie. Nie. Po prostu tego nie kupuję.
    Mam nadzieję, że moja opinia w żaden sposób cię nie uraziła. Ogólnie rzecz biorąc, oprócz tych kilku "zgrzytów", rozdział mi się podobał i czekam na rozwinięcie akcji z festiwalem.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny!
    PS "-Jak mam go rozpoznać?
    -Kurdupel, brzydki i łysy. Rozpoznasz bez problemu." Perełka! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki za komentarz!! Postaram się poprawić wszystkie błędy. A co do fabuły to mam zupełnie inną teorię więc nie martw zapewniam ci, że rozstanie z Ronem będzie inaczej zupełnie wyglądało. Co do Draco, to troszkę będziemy musieli poczekać na jego przeprosiny, bo tak jak napisałam on wcale nie jest przekonany co do mugolaków. A jeśli chodzi o to, czemu zrobiłam z niego takiego typowego przystojniaka i bogacza, to powiem szczerze,że uwielbiam takiego Malfoya, aroganta, który z czasem powoli zakochuje się.I jeszcze troszkę mogę powiedzieć, że po rozstaniu z Ronem, ktoś jeszcze się zjawi w życiu miłosnym Mionki. Także serdecznie dziękuję za twój komentarz! Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy! Spróbuję poprawić te dialogi i aby te rozmowy dziewczyn wyglądały na doroślejsze. Dziękuje bardzo jeszcze raz za komentarz!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka, super rozdział. Czekam na dalszy ciąg i ciekawa jestem co się dalej potoczy
    Zapraszam do mnie:
    http://perfecttonight-dramione.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje!! Na pewno wpadne! Dzisiaj pojawi się nowy rozdział ;)

      Usuń

ZMIANA!

UWAGA! Następny rozdział pojawi się niestety dopiero w środę, ponieważ nie zdążyłam napisać kolejnego rozdziału, bo mam w ostatnim czas...